Grodzisko w Grabarach widziane od wschodu
Przedhistoryczna cywilizacja
Trzy tysiące lat temu, na przełomie epoki brązu i żelaza
Kotlinę Jeleniogórską pokrywała dość gęsta sieć osadnicza. Był to czas cywilizacyjnego
rozkwitu ludności kultury łużyckiej, która opanowała sztukę hodowli zwierząt i
uprawy roli. Ówcześni osadnicy, jako pierwsi zaczęli w większym stopniu
przekształcać krajobraz kotliny, przede wszystkim poprzez wypalanie znacznych
połaci lasów i zakładanie upraw na żyznych pogorzeliskach. Jednym ze
znaczniejszych skupisk tej ludności były okolice dzisiejszej dzielnicy Jeleniej
Góry – Grabarów. To tutaj przez kilka stuleci wiedli dostatnie życie, zespoleni
z otaczającą ich przyrodą. Ich czas jednak zaczął chylić się ku końcowi od VII
w. przed naszą erą, kiedy postępujące zmiany klimatyczne utrudniały prowadzenie
tradycyjnej gospodarki rolnej, wymuszając poszukiwanie nowych rozwiązań, co
niosło ze sobą reorganizację sieci osadniczej.
Dodatkowo, na ten okres przypadają najazdy Scytów na tereny dzisiejszego
Śląska, w wyniku których cywilizacja kultury łużyckiej uległa załamaniu. Ostatecznie,
najpóźniej w IV w. przed naszą erą,
Kotlina Jeleniogórska została opuszczona. Wylesione przez ludność łużycką
obszary w krótkim czasie uległy zabagnieniu i ponowie pokryły się lasem a nietrwałe
resztki dawnych osad zostały wchłonięte przez przyrodę, która zagarnęła te
tereny pod swoje władanie na wiele setek lat.
W okresie między IV w. p.n.e. a IV w. n. e. na teren dzisiejszej Jeleniej
Góry i jej okolic zapuszczały się nieliczne grupy, przypuszczalnie ludności
germańskiej, a ich osadnictwo pozostawiło do dzisiaj nikłe i najczęściej dość
niepewne ślady. Dzika, bagnista śródgórska kotlina, położona u stóp budzących
grozę gór, była miejscem zbyt wymagającym dla ówczesnych osadników, którzy
pozostawali na północnym jak i południowym przedpolu gór.
Tymczasem na zachodzie Cesarstwo Rzymskie chyliło się ku
upadkowi. Pod koniec IV w. n.e. plemiona zamieszkujące środkową Europę, w tym
również Śląsk, rozpoczęły stopniową wędrówkę w głąb pękających granic
rozpadającego się Imperium. Sieć osadnicza naszych ziem uległa wówczas
rozluźnieniu, a na opuszczone tereny od końca VI wieku zaczęły napływać ludy
słowiańskie ze wschodu. W niedługim czasie cały Śląsk na blisko 600 lat stał
się krainą o słowiańskim obliczu.
Nastało więc średniowiecze
Po prawie tysiącu lat pustki osadniczej, jaka nastąpiła po
zaniku kultury łużyckiej, kotlina jeleniogórska została na nowo odkryta przez
Słowian w wiekach VIII i IX. To właśnie wtedy, w czasach wolnych ludów i
rodzącej się dopiero państwowości, pierwsi śmiałkowie podjęli próbę
skolonizowania nieokiełznanej i dzikiej śródgórskiej puszczy. Ich centralnym
punktem stał się Gród na zboczu doliny Złotuchy. Skąd przybyli, jakie były ich
losy? Czy przyczynili się do rozwoju
sieci osadniczej, jaka przetrwała do naszych czasów? Czy ich potomkowie
przetrwali na tej ziemi, doczekawszy się wzniesienia Jeleniej Góry, prawie
sześć stuleci później? Te i wiele więcej pytań pozostaje na razie bez
odpowiedzi. Przez wiele wieków pamięć o grodzie nad Złotuchą pozostawała zakopana
w mrocznej otchłani dziejów. Dziś jednak na wiele tajemnic przeszłości udało
się rzucić choćby nikły promień światła. Przyjrzyjmy się zatem temu co wiemy,
zastanówmy się jak połączyć różne fakty i domysły, a przede wszystkim –
poczujmy oddech historii, udajmy się w to tajemnicze i jakże ważne dla naszej
lokalnej tożsamości miejsce, stańmy na prastarym wale, wpatrzeni w rozciągającą
się przed nami kotlinę i pozwólmy naszej wyobraźni przemówić.
Architektura dawnego
grodu
Grodzisko nad Złotuchą należy do najmniejszych tego typu
obiektów w Sudetach. Łącznie zajmuje powierzchnię 0,08ha, a majdan, czyli
wnętrze grodziska w obrębie wałów, ma wymiary 45x25m. Wały osiągają u podstawy
15m szerokości. W całych Sudetach znane są tylko dwa mniejsze grodziska, przy
czym przyjmuje się, ze tak małe grody należą do najstarszych założeń obronnych tego
obszaru. Gród założono na planie owalu,
od strony cypla odgraniczono je wałem. Jest to grodzisko typu wklęsłego,
co oznacza, że pozyskując materiał kamienny i ziemny kopano wewnątrz powstających
wałów, w ten sposób, że ostatecznie majdan grodziska ma postać zagłębienia na
szczycie wzgórza, otoczonego wałami.
Grodzisko widziane z wału północnego
Widok na grodzisko
Sam gród miał dwie fazy rozwojowe, zidentyfikowane przez
archeologów w czasie wykopalisk prowadzonych w obrębie wałów. Najstarsze wały
obronne miały szerokość około 4,5 m. Na zewnętrznej stronie wału znajdowała się
konstrukcja skrzyniowa, której szkielet stanowiły belki o naturalnie zagiętych
konarach, spinających narożniki skrzyń. Skrzynie te wypełnione były ziemią i
drobnymi kamieniami. Na zewnętrznej, pokrytej gliną, ścianie skrzyń wystawały poprzeczne belki.
Dodatkowo wzdłuż zewnętrznej części wału biegł rząd pionowych zaostrzonych
słupów, wspierających całą konstrukcję i służących zapewne jako osłona dla
obrońców grodu, którzy zajmowali pozycję na koronie wału. Od strony wewnętrznej
(od wnętrza grodu) do konstrukcji skrzyniowej przylegała konstrukcja drewniano
– ziemna wału: jej środek był wypełniony głazami i mniejszymi kamieniami, a od
wnętrza grodu ograniczona była pionowymi belkami, wspartymi na pionowym rzędzie
słupów. Wał ten jednak uległ spaleniu w czasie pożaru wywołanego albo
nieostrożnością, albo też najazdem nieprzyjaciół. Po pożarze został zbudowany
na nowo, nieco poszerzony i wzmocniony. Na nowy wał składały się trzy części. Patrząc
od wnętrza grodu najpierw była kamienna oblicówka, wzmocniona warstwą gliny,
ograniczona konstrukcją z poziomych belek wspartych na pionowych słupach o
średnicy 40-60cm, osadzonych na dużych kamieniach. Wnętrze tej części wału
wypełniały kamienie i ziemia. Za nią znajdowała się druga, środkowa część,
stanowiąca jądro wału. Wypełniona była zbitą ziemią, żwirem i kamieniami, na
których położone były belki grubości 40-50cm, podsypane piaskiem. Zewnętrzna
część nowego wału była konstrukcją drewnianą z poziomo ułożonych belek,
wspartych od zewnątrz na wbitych pionowo słupach o średnicy ok. 40cm. Również i
ten młodszy wał nosi na sobie ślady pożaru.
Wykop
z 2006 roku z reliktami kamienno-ziemnej konstrukcji wału. Zdjęcie z Rzeszowski
R. 2008.
Fragment naczynia ceramicznego i zwęglonej konstrukcji wału
Fragment naczynia ceramicznego
Fragmenty naczyń ceramicznych z grodziska w Grabarach.
Zbiory Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze
Fragment naczynia ceramicznego z odciskami grzebykowymi,
znaleziony na grodzisku w czasie badań w roku 2001. W zbiorach Muzeum
Karkonoskiego w Jeleniej Górze
W tym miejscu warto wspomnieć, że początkowo, w latach
40-tych XX w. obiekt ten datowano na IX - V w. p.n.e., co później podtrzymywali
polscy badacze, a datowanie takie wciąż znajduje się na kamieniu informacyjnym
postawionym u stóp wzgórza grodowego. Jednak znalezienie ceramiki
wczesnośredniowiecznej w czasie badań w roku 2001 pozwoliło zaktualizować
wiedzę i przesunąć datowanie właśnie na VIII - IX w. n.e. Mimo że w obrębie
grodziska nie odnaleziono żadnych zabytków ruchomych starszych niż VIII w. n.e.
w literaturze pojawia się czasem hipoteza, jakoby gród miał być wzniesiony
przez ludność kultury łużyckiej na przełomie epok brązu i żelaza, a później w
VIII - IX w. zaadoptowany przez ludność słowiańską.
Kamień informacyjny u podnóża wzgórza grodowego, z
nieaktualną już informacją o datowaniu grodu
Życie w IX w.
Nie wiemy kiedy dokładnie i z jakich stron przybyli do
kotliny wczesnośredniowieczni osadnicy. Najbliższym, dość gęsto zaludnionym
terenem było dorzecze Kaczawy, w okolicach dzisiejszej Złotoryi. Nieco bardziej
odległym skupieniem ludności były Łużyce, przede wszystkim dorzecze Nysy
Łużyckiej. Pomiędzy tymi dwoma skupiskami ludności, których osie wyznaczone
były przez doliny rzeczne, znajdował się Bóbr z jego dopływami. Tutaj
osadnictwo rozwinęło się w znacznie mniejszym stopniu, przez ludność, która z
czasem być może rozwinęła organizację plemienną, zwaną Bobrzanami. Zanim to
jednak nastąpiło istniały grupy rodowe, zespolone tradycją o wspólnym przodku –
założycielu rodu. Wskutek wędrówek ludów po upadku Imperium Rzymskiego, często
rody te były mieszaniną niespokrewnionych ze sobą grup, które jednak
utrzymywały mit wspólnej tradycji rodowej, a przodkowie, często legendarni,
byli dla tych ludzi pośrednikami między światem rzeczywistym a nadprzyrodzonym.
Poprzez osłabienie więzi krewniaczych te grupy ludzkie były najczęściej przede
wszystkim wspólnotami terytorialnymi, których losy związane były z wyrwanym
naturze kawałkiem ziemi. Taka właśnie wspólnota zajęła obszar nad Złotuchą. Na
jej czele stała starszyzna złożona z ludzi doświadczonych życiowo, zasłużonych
i cieszących się autorytetem. Z grupy tej mógł wyłonić się jeden naczelnik
rodowy, przekształcając swój autorytet we władzę nad całą wspólnotą, którą
następnie mogli dziedziczyć jego potomkowie. Jeśli omawiana przez nas
społeczność była częścią organizacji plemiennej Bobrzan, wówczas naczelnik mógł
pośredniczyć w kontaktach z ośrodkiem władzy plemiennej, która rozciągała swoją
zwierzchność nad członkami, poprzez narzucanie danin i powinności, a także w
zakresie wymiaru sprawiedliwości.
Ówczesne zasiedlenie naszego regionu nie miało takiej
postaci, jaką znamy z późnego średniowiecza, kiedy zaczęły powstawać zwarte
łańcuchowe wsie. Wówczas – w IX w. były to rozproszone osady, których
podstawową jednostką były źreby –
miejsca zagospodarowane przez jedną rodzinę, której wielkość ograniczała się
zwykle do dwóch – trzech pokoleń. Pomiędzy poszczególnymi źrebami mogły
występować znaczne obszary nieużytkowane, bądź stanowiące części wspólne całej
osady – jak lasy, rzeki, niekiedy pastwiska. Źreby były zorganizowane w jednostki
osadnicze wyższego rzędu – osady lub opola, zasadniczo różniące się
wielkością, ale obydwie te formy osadnictwa były raczej wielkoobszarowe przy
bardzo luźnym zasiedleniu. Nie jest wykluczone funkcjonowanie dużego opola w
Kotlinie Jeleniogórskiej, gdyż ślady osadnictwa wczesnośredniowiecznego odkryto
również w Staniszowie, a na potwierdzenie czeka jeszcze kilka kolejnych
lokalizacji, między innymi w Strupicach. Czy ludność ta pozostawała ze sobą w
związkach organizacji opolnej – nie wiemy. Niezależnie od tego, jak rozległa
była wspólnota terytorialna ówczesnych mieszkańców, możemy przypuszczać, że
centralne ich miejsce znajdowało się właśnie w grodzie nad Złotuchą. Majdan
grodu jest tak mały, że mógł pomieścić co najwyżej jeden budynek mieszkalny, w
którym mógł rezydować naczelnik wspólnoty z rodziną. To tutaj zbierała się
starszyzna, tutaj odbywał się handel wymienny, odprowadzanie danin na rzecz
naczelnika, a być może także władcy plemiennego. Gród był również, a może
przede wszystkim - miejscem schronienia
w razie ataku nieprzyjaciół.
Żyzna ziemia orna w dolinie Złotuchy, poniżej grodu, była
częściowo użytkowana, a ze względu na bliskość grodu jako centrum osady, mogło
tu wytworzyć się tak zwane siodło –
czyli skupienie kilku źrebów na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Część
bagnistej doliny Złotuchy, położona bezpośrednio u stóp góry, na której wznosił
się gród, mogła być pozostawiona dziką i niedostępną, co zwiększało walory
obronne grodu.
Ludność tej dawnej osady, oddalonej od większych ośrodków
osadniczych, musiała być w jak największym stopniu samowystarczalna. Dlatego
najwięcej przedmiotów codziennego użytku było wytwarzanych na miejscu, a
mieszkańcy posiadali zwykle wszechstronne umiejętności ich wytwarzania. Mieli
też dobre rozeznanie w okolicznym terenie, zwłaszcza pod kątem dostępności
niezbędnych surowców. Wśród nich jednym z ważniejszych była glina, służąca do
wyrobu ceramicznych naczyń, które członkowie każdego źrebu wytwarzali na własny
użytek. Nie mniej ważne były kamienie żarnowe, obecne w każdym gospodarstwie,
służące do mielenia zboża na mąkę. Okoliczne skały służyły także do wyrobu
osełek i kamieni szlifierskich. Również inne narzędzia oraz tkaniny na odzież
wykonywane były przez wszystkich mieszkańców na własne potrzeby. Czego
mieszkańcy grodu nie potrafili sami wytworzyć – musieli nabywać u kupców,
którzy zapewne pojawiali się co jakiś czas w grodzie. Na pewno przedmiotami
takimi były wyroby żelazne – nawet jeśli przy naszym grodzie działali jacyś
kuźnicy (o czym nic nie wiadomo), z pewnością mogli wytworzyć tylko ograniczoną
ilość najprostszych żelaznych przedmiotów. Większość wyrobów kuźniczych
docierała tu zapewne z dorzecza Kaczawy, gdzie trudniono się tym rzemiosłem.
Najważniejszym
zajęciem osadników było oczywiście wytwórstwo pokarmu, czyli rolnictwo. Każdy
źreb dostawał (być może w drodze losowania), obszar o wielkości do kilku łanów
(dziś byłoby to kilkadziesiąt hektarów, na ogół mniej niż 50). W obrębie tej
powierzchni zakładano pola uprawne, poprzez wypalenie fragmentu lasu i
użytkowanie nawiezionej popiołem ziemi. Stosowano już wówczas dwupolówkę, a
więc w każdym roku poddawano ugorowaniu inną połowę ziemi ornej. Dzięki temu zapobiegano
szybkiemu wyjałowieniu ziemi a osadnictwo nabrało bardziej trwałego charakteru.
Orka odbywała się przy użyciu drewnianego radła z ukośną płozą, często wzmocnioną
żelazną radlicą, a także przy pomocy motyk. Ścięte zboże po wstępnej obróbce
suszono w dużych glinianych prażnicach, a następnie mielono w żarnach. Na
polach uprawiano głównie żyto, pszenicę karłowatą i samopszą. Najlepsze części
roli znajdowały się tuż obok zagrody, a otaczano je ogrodzeniem, stąd nazywano
je ogrodami. Tutaj uprawiano groch,
rzepę, czasem bób i inne warzywa, a niekiedy także konopie, len, mak i chmiel. Obok
upraw, nie mniej ważna była hodowla zwierząt, a pastwiska, obok pól uprawnych,
były podstawową formą użytkowania terenu. Hodowano głównie krowy, które
wieczorem spędzano na zagrodzony teren wokół chaty mieszkalnej, nierzadko nawet
nocowano ze zwierzętami w jednym budynku. Oprócz krów hodowano również świnie,
w mniejszym stopniu owce (strzyżone na wełnę) i kozy oraz konie. Kury i gęsi
miały marginalne znaczenie. Poza wypasem bydła, przygotowywano również paszę –
w tym celu ścinano trawę specjalnymi półkoskami. Ludność trudniła się także łowiectwem
– polowano głównie na jelenie, sarny, dziki, niedźwiedzie, lisy, zające i
bobry, jednak udział dziczyzny w diecie wynosił zwykle mniej niż 1%. Poza tym łowiono
ryby na wędkę, a w lasach zakładano barcie.
Schyłek Grodu
To trudne, lecz dość spokojne, samowystarczalne życie
naszych prekursorów, przypuszczalnie nie trwało jednak długo. Już pod koniec IX
w. nastały czasy niepokojów, związanych z walkami plemiennymi, a zwłaszcza z
rozrastającym się na południu Państwem Wielkomorawskim. Istnieją hipotezy, że
książę wielkomorawski – Świętopełk, najechał i podbił znaczne części Śląska
około roku 880. Grodziska, w których doszukano się wypływów wielkomorawskich,
znajdowały się jednak w bardziej na wschód położonych rejonach Śląska i były przeważnie znacznie większe. W tych
niespokojnych czasach gród nad Złotuchą został dwukrotnie spalony i w końcu
opuszczony, o czym świadczy brak fragmentów ceramiki, późniejszych niż z IX w.
Co stało się z mieszkańcami? Czy przenieśli sie do lepiej fortyfikowanych,
większych grodów na północy, czy może dostali się w niewolę w czasie jakiegoś
najazdu, a starszyzna plemienna wraz z naczelnikiem zostali zgładzeni? Może
jednak przetrwali w otwartych osadach położonych nad Bobrem i jego dopływami?
Osada, a nawet każdy poszczególny źreb, w czasie swego
funkcjonowania miały zapewne jakąś nazwę. Były to nazwy patronimiczne, tworzone
w przypadku osady zwykle od imienia wspólnego przodka. Jak nazwa ta brzmiała –
nie dowiemy się chyba już nigdy, choć rozpalająca wyobraźnię hipoteza mówi, że
mogła brzmieć ona Strupicze – czyli potomkowie jakiegoś Strupicza, którzy po
upadku grodu przenieśli się nad Bóbr w rejon dzisiejszych Strupic (czyli ulicy
Wiejskiej) i Grabarów i tu ich potomkowie mogli doczekać do fali XIII-to wiecznego
osadnictwa. Nazwa Strupice, po raz pierwszy wymieniona w dokumencie z 1288 jako
Strupicz, rzeczywiście wydaje się starsza od większości nazw na naszym terenie,
które zwykle odnosiły się do imienia zasadźcy wsi lokowanych na prawie
niemieckim. Jeśli nawet jakieś osadnictwo przetrwało w okresie formowania się
na Śląsku organizmów państwowych, było ono raczej nieznaczne, a chwilowo
ujarzmiona w IX w. kotlina na powrót zagarnięta została przez przyrodę,
pokrywając puszczą wiele wylesionych wcześniej obszarów. Człowiek w tym
pierwszym średniowiecznym starciu z naturą poniósł więc klęskę. Przez kolejnych
blisko 350 lat zapanowała nieprzenikniona, bezludna dzicz, która znalazła się
na granicznych terenach formującego się właśnie terytorium Śląska. Stan taki
trwał do połowy XIII w., kiedy to pewien awanturniczy książę zwrócił swe oczy
ku południowym rubieżom odziedziczonego księstwa i podjął pierwsze kroki zmierzające
do trwałej odmiany oblicza tej ziemi. Ale to już inna opowieść, na którą przyjdzie jeszcze czas...
Wykorzystane materiały
Ihnatowicz Ireneusz, Mączak Antoni, Zientara Benedykt 1979.
Społeczeństwo polskie od X do XX wieku. Książka i Wiedza. Warszawa.
Jaworski Krzysztof 2005. Grody w Sudetach (VIII-X w.). Uniwersytet
Wrocławski – Wydział Archeologii. Wrocław.
Jaworski Krzysztof 2013. Z najwcześniejszych dziejów okolic
Kowar. W: Wereszczyński Wiesław (red.): Dzieje Kowar. Zarys Monograficzny do
2010 roku. Gmina miejska Kowary. Jelenia Góra – Kowary.
Rzeszowski Robert 2008. Badania na wczesnośredniowiecznym
grodzisku w Grabarowie. Skarbiec Ducha Gór nr 1(45)/2008. Muzeum Karkonoskie w
Jeleniej Górze. Jelenia Góra.
Wereszczyński Wiesław 2008. Powstanie i lokacja Jeleniej
Góry na prawie miejskim. Rocznik Jeleniogórski – pismo regionu Karkonoszy. Tom
XL. Towarzystwo Przyjaciół Jeleniej Góry. Jelenia Góra.
Wrocławski Tomasz 2001. Rozpoznawcze badania archeologiczne
na grodzisku w Jeleniej Górze. Skarbiec Ducha Gór nr 3(19)/2001. Muzeum
Karkonoskie w Jeleniej Górze. Jelenia Góra.
Zientara Benedykt 1975. Henryk Brodaty i jego czasy. Państwowy
Instytut Wydawniczy. Warszawa.
Ścieżka prowadząca do grodziska i fragment południowego wału
Droga przebiegająca poniżej wzgórza grodowego i widok na dolinę Złotuchy
Zewnętrzna strona wału południowego
Wał południowy grodziska
Majdan grodziska
Wzgórze grodowe widziane od strony zachodniej
Widok na siodło poniżej wschodniego wału grodziska
Odwiedzając
grodzisko warto zwrócić uwagę na odsłonięcia granitu gruboziarnistego z żyłami
aplitowymi, na zachodnich zboczach wzgórza grodowego
Grodzisko ma także i dzisiaj swych mieszkańców – tutaj nora
tchórza na majdanie...
...a tu
nory jego większego krewniaka – borsuka – ukryte pod korzeniami na wschodnim
stoku wzgórza grodowego.



















